Dopiski wkurwionego pedała

Na tym blogu napotkasz, Drogi Czytelniku, wkurwy pedała na zastaną rzeczywistość, która to tegoż pedała pomija tudzież go para-poprawnie-politycznie komentuje. I wyzywa go, i gwałci. I głaszcze go, i tuli. A zawsze gdy wyzywa, to wyzywa od najgorszych. A gdy głaszcze, to żeby zagłaskać na śmierć. I właśnie ten pedał, ja, chciałbym na tym blogu, z punktu widzenia gwałcono-tulonego, tę zastaną rzeczywistość serdecznie zarzygać. Słowami swoimi zarzygać ją na śmierć! Bo Polska jest lesbą, a ja jej synem pedałem!

Wpis

czwartek, 22 grudnia 2011

Jak wykryć kleryka-pedała?


Trudno oprzeć się urokowi pedała. Sam kościół katolicki nie zawsze potrafi sobie z gejami-amantami poradzić. A ci stosują strategię konia trojańskiego. Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski zauważa że 'księża będący aktywnymi homoseksualistami robią kościelne kariery, w tym również w Rzymie'. A Zalewski tylko o aktywnych homoseksualistach pisze. Ilu w Rzymie siedzi jeszcze pedałów-pasywów albo uniwersalnych, raz top raz bottom, to czort jeden tylko wie. W seminariach nie jest lepiej. Józef Augustyn, sercański spec od pedałów, twierdzi, że kleryki-pedały to zjawisko marginalne ale 'nawet jeśli jest to zjawisko marginalne, jest ono bardzo niebezpieczne, gdyż jedna osoba w środowisku seminaryjnym, może narobić bardzo dużo złego poprzez dwuznaczne, niejasne czy prowokujące zachowania homoseksualne'.

Problem więc jest poważny. Poważna też reakcja samego Rzymu (tylko czy tego hetero czy pedalskiego Rzymu, dla niepoznaki?) W 2005 roku Benedykt XVI podpisał dokument o bardzo długim tytule. W wersji oryginalnej:
Instrukcja dotycząca kryteriów rozeznawania powołania w stosunku do osób z tendencjami homoseksualnymi w kontekście przyjmowania ich do seminariów i dopuszczania do święceń; w wersji skróconej: co zrobić z klerykami-pedałami? Porady Watykanu? Sprawa jest podwójnie złożona. Gdy 'tendencje homoseksualne […] są jedynie wyrazem przejściowego problemu' to problem należy zwalczyć, odczekać trzy lata i wyświęcać. Gdy zaś tendencje homo są 'głęboko zakorzenione' to Kościół pedałów szanuje ale są one 'powołane do wypełnienia woli Bożej w swym życiu i do włączenia w ofiarę Krzyża Pańskiego trudności, których mogą doświadczać'; czyli ni chuja nie przejdzie.

Sęk w tym, jak tu rozpoznać kleryka-pedała. Pierwsze zalecenie Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, autora dokumentu o długiej nazwie, można streścić następująco: kleryk-pedał jeśli naprawdę kocha Boga to się sam ujawni. Ale, że Kościół twardo stąpa po ziemi (stąpa, prawda?) to wie, że kleryki-pedały nie zawsze się same ujawnią (zwłaszcza kleryki-pedały typu lobbistycznego). To do kościoła zatem należy 'rozeznać zdatność tego, który pragnie wstąpić do seminarium'. Rozeznania dokonać ma biskup, przełożony wyższy, rektor tudzież kierownik duchowy. Jak? Tu kongregacja jest mniej konkretna: biskup albo przełożony wyższy 'musi osiągnąć pewny moralnie osąd odnośnie jego [kandydata] przymiotów'. A kierownik duchowy 'ma obowiązek […] upewnić się, że nie występują u niego zaburzenia natury seksualnej'. Tutaj dokument się kończy, a kierownik duchowy sam musi wybrać metody rozpoznawcze.
 
Na szczęście Polscy duchowni bywają bardziej konkretni od Watykanu, choć od przykładów też raczej stronią. Arcybiskup Michalik, dla przykładu, stwierdza, że z seminariów zawsze wyrzucano kleryków, między którymi dostrzegano 'budzące wątpliwości relacje'. Wiadomo, że jak chłopaki zostaną przyłapane na ruchaniu, robieniu loda albo namiętnym pocałunku to to wzbudzi wątpliwości i chłopaki wylecą. Ale Michalik nie tylko takie oczywistości ma na myśli: 'hierarcha podkreśla, że nie musiało dochodzić między nimi do współżycia. Sama zbyt bliska relacja wystarczyła do wydalenia'. Zbyt bliska relacja? Wiadomka: wspólne długie spacery, wieczorne modlitwy we dwójkę, namiętne czytanie i interpretowanie biblii czy poranne wymiany uśmiechów przy śpiewach chóralnych...

Sprawę znów komplikuje sercanin od pedałów: 'Są osobowości, które w męskim środowisku mogą robić wrażenie zniewieściałych, „klejących się" emocjonalnie, ale nie muszą to być koniecznie osoby homoseksualne. Z drugiej strony mogą być osoby, które mają głębokie skłonności homoseksualne, a jednocześnie takie zewnętrzne zachowania, które nie zdradzają ich skłonności w najmniejszym stopniu'.

Jako doświadczony pedał polecam sercaninowi od pedałów, jak również innym biskupom, przełożonym wyższym, rektorom tudzież
kierownikom duchowym następujące metody:

  • Zatrudnienie stuprocentowego pedała, który swoim gejdarem wykryje kleryków-pedałów (sam uświadczyć mogę takiej przysługi za bóg zapłać wynagrodzenie)
  • Specjalistyczne badanie odbytu kandydata, które dowiedzie czy podejrzany kleryk-pedał dawał dupy
  • Puszczanie podejrzanemu klerykowi-pedałowi filmów erotycznych zarówno pedalskich jak i nie-pedalskich z równoczesnym obserwowaniem członka kandydata podczas oglądania obu filmów
  • Macanie i całowanie podejrzanego kleryka-pedała przez kierownika duchowego, również połączone z obserwacją członka kandydata. (Dla uzyskania stuprocentowej pewności można również podjąć próbę zrobienia mu loda albo dokonać czynności lizania mu rowa)
  • Zabrać podejrzanego kleryka-pedała do klubu gejowskiego i tam go spić. Wiadomo: po pijaku człowiek prawdę ci powie


Niektóre metody są już znanego kościołowi, a testy beta wykonał sam papież. Nieskazitelną heteroseksualność Ojca potwierdza NAGRANIE WIDEO.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
l.szulc
Czas publikacji:
czwartek, 22 grudnia 2011 18:25

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • orbin napisał(a) komentarz datowany na 2011/12/28 11:16:11:

    Pomijając gęste kurwienie treść nijaka i nudna. Samymi bluzgami chyba się świata nie zawojuje. Będę omijał szerokim łukiem. To nie sa dopiski pedała tylko dopiski cioteczki + kurwa mać na okrasę.

  • maganuna napisał(a) komentarz datowany na 2012/07/03 12:07:55:

    Treść fajna i ciekawa. Będę zaglądać często:) Jestem zachwycona.

Dodaj komentarz