Dopiski wkurwionego pedała

Na tym blogu napotkasz, Drogi Czytelniku, wkurwy pedała na zastaną rzeczywistość, która to tegoż pedała pomija tudzież go para-poprawnie-politycznie komentuje. I wyzywa go, i gwałci. I głaszcze go, i tuli. A zawsze gdy wyzywa, to wyzywa od najgorszych. A gdy głaszcze, to żeby zagłaskać na śmierć. I właśnie ten pedał, ja, chciałbym na tym blogu, z punktu widzenia gwałcono-tulonego, tę zastaną rzeczywistość serdecznie zarzygać. Słowami swoimi zarzygać ją na śmierć! Bo Polska jest lesbą, a ja jej synem pedałem!

Wpis

środa, 18 czerwca 2014

Po co Rose podpala swojego penisa?

czyli kulisy transagresywnego performensu w wykonaniu Miss Rose Wood

 

W najbliższą niedziele (22.06) odbędzie się premiera mojego krótkometrażowego dokumentu eksperymentalnego Rose, Wood, Cut!. Film pokazany zostanie w Warszawie w www.panstwomiasto.pl o godz. 13:00 w ramach Inicjatywy Pomada (panel Ciało). Na projekcję serdecznie zapraszam, a na blogu ujawniam kulisy mojego spotkania z Rose Wood.



 

Rose pierwszy raz zobaczyłem w kinie, w filmie dokumentalnym What’s in a name? Ujęła mnie od pierwszego wejrzenia. Kontrowersyjna_y, szokująca_y, ekstremalna_y a zarazem ciepła_y i serdeczna_y.


a_y? Rose jest gender terroryst(k)ą. Artyst(k)ą trans-agresywną. Robi kilkuminutowe performensy. Zazwyczaj wywołuje szok swoim ekstremalnym ciałem i tym, co z nim wyrabia. Na scenie Rose masturbuje się aż do krwi, wkłada w siebie natarte kokainą dildo albo obrzuca widownię kałem. Bywa również, że rzyga. Raz zarzygał(a) nawet Susan Sarandon! Aktorka ponoć była zachwycona.

 
Rose poznałem osobiście zimą zeszłego roku. Przed wyjazdem do Nowego Jorku wysłałem maila, w którym wyjaśniłem, że jestem oddanym fanem, że bardzo chciałbym zobaczyć performans, i że wszystko opiszę na blogu, bo jestę polskim blogerem kłirowym. Po kilku dniach otrzymałem odpowiedź, że oczywiście! Wstęp jest już załatwiony. Miejsce przy samej scenie i wejściówka za kulisy też.


Gdy kilka tygodni później czekałem na Rose przed wejściem do jednego z klubów na Manhattanie, zestresowałem się. W końcu Rose to szok, kłir i genderfuck, a ja to taki przeciętny, czasami wkurwiony, pedałek z kraju nieistniejącego już Drugiego Świata. Zestresowałem się niepotrzebnie, bo Rose okazał(a) się być bardzo życzliwa_y, a nawet trochę nieśmiała_y. Po krótkiej kurtuazyjnej wymianie zdań przedstawił(a) mnie wszystkim możliwym ochroniarzom jako jej specjalnego gościa.


Klub, w którym występuje Rose to miejsce niewielkie, ale ładne. Idealne na teatr burleskę. Choć klienteli spodziewałem się zupełnie innej. Looka zrobiłem pod artystów, hipsterów i wszelkiej maści kłirów, a zastałem ekskluzywny klub pełny dorosłych dzieci bogatych rodziców. Dominowali młodzi przedsiębiorcy w koszulach i krawatach, którym towarzyszyły grupki odpindrzonych panienek i za duże butelki szampanów. Rose wyjaśniła mi jednak, że klientela zmienia się w zależności od dnia tygodnia, i że po prostu trafiłem trochę niefortunnie. Ale dodał(a) również, że przed taką publicznością też lubi występować: Podoba mi się ta sprzeczność, gdy bogaci ludzie płacą mnóstwo pieniędzy, żeby zobaczyć kłira, który rzuca w nich kupą”.


Gdy Rose rzucał(a) w publiczność kupą, ludzie wzdrygali się z obrzydzenia i próbowali uniknąć zetknięcia z latającymi odchodami. Pamiętam, że ktoś krzyknął Obrzydliwe! Uwielbiam to! Choć tak naprawdę nikt nie wiedział czy kupa to naprawdę kupa. Dziewczyna, która siedziała obok mnie nie wytrzymała napięcia i najpierw powąchała a następnie wzięła w ręce to, czym rzucał(a) Rose. Potem zaczęła mnie szarpać i krzyczeć do mnie, że To nie kupa, dotknij, to czekolada!


W następnym performensie Rose wcielił(a) się w disco divę, która właśnie wróciła z imprezy do domu i potrzebuje się zmasturbować przed pójściem spać. Niestety nic nie działa. Zdesperowana kobieta próbuje wszystkiego: używa różnej wielkości dildo, naciera je kokainą, a w końcu owija swojego penisa w serwetki i podpala go... Rose tak opowiada o tej scenie:

  
To jest obraz za obrazem, seria obrazów, których później nie da się tak po prostu wyrzucić z pamięci. Na przykład kiedy wspinam się na oparcie fotela, żeby włożyć w siebie dildo… wiesz, choćby sama pozycja mojego ciała to obraz, którego nigdy w życiu nie widziałeś. I wtedy nagle obracam się i widzisz zakrwawionego penisa, a zaraz potem penisa w ogniu. Wszystko dzieje się bardzo szybko, a każdy obraz, który dostajesz jest naprawdę mocny. Chodzi mi o to, żeby uzyskać efekt przytłoczenia. Po to właśnie przychodzą tutaj ludzie: żeby doświadczyć czegoś, czego nie mogą doświadczyć przed telewizorem.

 


Po obejrzeniu mojego filmu Rose napisał(a) do mnie maila: Podoba mi się sposób w jaki zagrałeś z oczekiwaniami i uprzedzeniami widzów w pierwszej części filmu, a w drugiej wciągnąłeś ich w głębszą historię. Film mógłby być zmontowany trochę bardziej płynnie, ale w sumie nie ma to większego znaczenia. Dodał(a) jeszcze, że od czasu naszego ostatniego spotkania, zrobił(a) sobie operację twarzy: To znacznie poszerzyło możliwości mojego performansu! Pracuję właśnie nad nowym przedstawieniem dla postaci bezdomnego, którego widziałeś jak rzucał kupą w Nowym Jorku. Tym razem będzie o internetowych randkach i anonimowym seksie.

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
l.szulc
Czas publikacji:
środa, 18 czerwca 2014 21:48

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość fizzbuzz napisał(a) z *.tvkdiana.pl komentarz datowany na 2014/06/19 19:22:05:

    Nie znałam człowieka :) (to na pewno była czekolada? :D)

Dodaj komentarz