Dopiski wkurwionego pedała

Na tym blogu napotkasz, Drogi Czytelniku, wkurwy pedała na zastaną rzeczywistość, która to tegoż pedała pomija tudzież go para-poprawnie-politycznie komentuje. I wyzywa go, i gwałci. I głaszcze go, i tuli. A zawsze gdy wyzywa, to wyzywa od najgorszych. A gdy głaszcze, to żeby zagłaskać na śmierć. I właśnie ten pedał, ja, chciałbym na tym blogu, z punktu widzenia gwałcono-tulonego, tę zastaną rzeczywistość serdecznie zarzygać. Słowami swoimi zarzygać ją na śmierć! Bo Polska jest lesbą, a ja jej synem pedałem!

Wpis

poniedziałek, 16 listopada 2015

Gej, uchodźca, dwa bratanki

 

Co łączy gejów i uchodźców oprócz oczywistego (a jednak jak niewyobrażalnego dla wielu) faktu, że niektórzy geje są uchodźcami, a niektórzy uchodźcy są gejami? Chociażby sąsiedzka niechęć! Z badań TNS wynika, że polscy wyborcy (niezależnie od preferencji politycznych) najmniej chętnie sąsiadowaliby właśnie z uchodźcami (45 proc. ogółu ankietowanych) i homoseksualistami (41 proc.). Na trzecim miejscu uplasowali się tzw. „imigranci zarobkowi (27 proc.), ci których podobno lubimy i chcemy.

 


Gejów i uchodźców łączy niechęć ze strony polskiego społeczeństwa. Łączyć powinna nas również wzajemna solidarność. Wydawać mogłoby się, że jest to oczywiste: czy grupa społeczna, która sama doświadcza głębokiej niechęci, niesprawiedliwych uproszczeń i nierównego traktowania nie powinna być szczególnie wrażliwa, gdy to samo przytrafia się innej grupie społecznej? Może i powinna być, ale często nie jest. Dlaczego? Bo właśnie wbrew wszystkim uproszczeniom członkowie jednej grupy społecznej nie są tacy sami. Geje bywają zarówno przegięci, jak i wyprostowani; niewierzący i wierzący; tolerancyjni i rasistowscy; a nawet, o czy nie tak dawno przekonała się Karolina Korwin Piotrowska, antypisowscy i propisowscy. Uchodźcy, tak samo jak Polacy w Londynie, też bywają  zarówno przegięci, jak i wyprostowani; niewierzący i wierzący; leniwi i pracowici; gay friendly i homofobiczni.


Nie jest zatem oczywiste, że grupy które doświadczają podobnej niechęci ze strony społeczeństwa muszą się ze sobą solidaryzować. Ale fajnie by było gdybyśmy się ze sobą jednak solidaryzowali! To jednak wymaga wiedzy i pracy. To wymaga wysiłku. Wysilmy się!


Na fali antyuchodźczego i antyislamskiego hejtu po atakach terrorystycznych w Paryżu, dotarł do mnie na Fejsbuczku taki oto rysunek:

 


Przekaz tego rysunku jest prosty: nasz problem tkwi w poprawności politycznej: gdy „islamista dokonuje ataku terrorystycznego z imieniem Boga na ustach, poprawność polityczna nakazuje nam być ślepym na jego religię. Co więcej, nakazuje nam ona wręcz usprawiedliwiać, a przynajmniej tłumaczyć jego czyny.


Ja nie dostrzegam takiego problemu. Poprawność polityczna nie blokuje moich rozważań nad motywacjami terrorystów, którzy fakt faktem często wykorzystują właśnie religię, ale też nacjonalizm (np. Breivik czy IRA), w sposób instrumentalny. Problem, który ja dostrzegam dotyczy stygmatyzacji całej grupy osób wyznających islam, która przekłada się na ogrom nienawiści, a często fizycznych ataków, dokonywanych na zupełnie niewinnych osobach, muzułmanach czy tych tylko wyglądających na muzułmanów” (w Polsce najczęściej identyfikowani poprzez określenia ciapaci” albo brudasy).


Takie rysunki jak ten, mimo że nie obwiniają wprost wszystkich muzułmanów, sugerują, że coś jest głęboko nie tak z ich religią, a nie że ich religia wykorzystywana bywa w sposób instrumentalny, na przykład przez terrorystów z Paryża. Jeśli zaakceptujemy fakt, że islam jest czasami wykorzystany instrumentalnie, po to żeby zabijać niewinnych ludzi (tak samo jak w Srebrenicy w 1995 roku chrześcijaństwo zostało wykorzystane instrumentalnie, po to żeby dokonać ludobójstwa na ponad 8000 muzułmanów), to niezrozumiałym wydaje się ciągłe podkreślanie wyznania terrorystów. Tu nie chodzi o poprawność polityczną. To tak, jakby ciągle podkreślać, że ksiądz Wojciech G., pedofil z Dominikany, był gejem, bo ciągnęło go do chłopców, a nie do dziewczynek. Albo, że Breivik, terrorysta, który w 2011 roku zamordował niemal 70 osób, był Norwegiem, bo kierował się pobudkami nacjonalistyczno-patriotycznymi. Breivik był Norwegiem, nie bójmy się tego powiedzieć! 


Od muzułmanów, gejów i Norwegów, wybaw nas Panie.

Szczegóły wpisu

Tagi:
brak
Autor(ka):
l.szulc
Czas publikacji:
poniedziałek, 16 listopada 2015 18:52

Polecane wpisy

Trackback