Dopiski wkurwionego pedała

Na tym blogu napotkasz, Drogi Czytelniku, wkurwy pedała na zastaną rzeczywistość, która to tegoż pedała pomija tudzież go para-poprawnie-politycznie komentuje. I wyzywa go, i gwałci. I głaszcze go, i tuli. A zawsze gdy wyzywa, to wyzywa od najgorszych. A gdy głaszcze, to żeby zagłaskać na śmierć. I właśnie ten pedał, ja, chciałbym na tym blogu, z punktu widzenia gwałcono-tulonego, tę zastaną rzeczywistość serdecznie zarzygać. Słowami swoimi zarzygać ją na śmierć! Bo Polska jest lesbą, a ja jej synem pedałem!

Wpisy

  • poniedziałek, 09 grudnia 2013
  • czwartek, 05 grudnia 2013
    • Biseksy chcą seksu. Z każdym!

       

      W Tygodniku Wprost przeczytałem nagłówek Gorsi niż homo, o biseksach. Przejrzałem artykuł i na pierwszy rzut oka wyglądał porządnie. Dziennikarka pisze, że biseksualność to nie choroba i nie fanaberia, a na potwierdzenie często gęsto cytuje doktora Jacka Kochanowskiego, który wykłada między innymi na Queer Studies. Niestety, jak się wczytałem w artykuł to wyszło, że tylko cytaty z Kochanowskiego mają jakiś sens. Nic prócz tego.

       

      Jeden z symboli biseksualności, źródło: http://commons.wikimedia.org


      Autorka tekstu przedstawia nam dwie bohaterki, Magdę i Sylwię. Właściwie te same historie. Obie żyły z mężczyną, a później wyszło, że ich mężczyzna lubi również mężczyzn. Obie próbowały ratować związek dzieckiem i w obu przypadkach próba ta zakończyła się niepomyślnie. I w tym właśnie momencie następuje pierdolnięcie, czyli komentarz psychoterapeutki: „Wiele kobiet, angażując się w związek z biseksualistą, wierzy, że uda się go zmienić”. Ale się NIE UDA! Pan psychoterapeuta mówi, że w całej swojej wieloletniej praktyce potrafi odnaleźć zaledwie dwa happy endy. A wspomniana już pani psychoterapeutka, tylko jeden! Krótko mówiąc, nie ma się co oszukiwać: partner biseks wcześniej czy później pójdzie się pykać z facetami!


      Bo na tym polega biseksualność, prawda? Że trzeba się cały czas pykać i z kobietami i z mężczyznami. Raz pan, raz pani! Na zmianę! Albo naraz! Pewnie, że i takie i tacy biseksy są. I spoko. Ale to już jest kwestia stylu życia, a nie orientacji seksualnej. Bo UWAGA! UWAGA! kwintesencją biseksualności nie jest nieokiełznany wielokierunkowy popęd seksualny. Proszę sobie wyobrazić, że biseksy również potrafią tworzyć monogamiczne związki, NAWET bez ciągłego myślenia o skoku w bok z osobnikiem tej innej płci. Proszę sobie wyobrazić, że biseksy też potrafią być oddane i NAWET potrafią być w związku z jedną i tą samą osobą (osobą jednej płci!) przez całe życie. Takie to twory, te biseksy!

          

      Ale o takich możliwych opcjach nie pomyślała autorka tekstu we Wprost. Wszystkie historie przedstawione w artykule opowiadają o hetero kobietach, które nieszczęśliwie związały się z mężczyznami biseksami, którzy zawsze lądowali w łóżku innego mężczyzny. Historii tych nie znam osobiście, więc nie chce się wymądrzać, ale wydaje mi się, że bardziej chodzi tu o ukrywaną homoseksualność, niż o biseksualność. Nie, biseksy NIE SĄ osobami w fazie przejściowej, które jeszcze nie zaakceptowały swojej homoseksualności. Ale niektórzy faceci, których zwykle ciągnie do facetów, wolą myśleć o sobie jak o biseksach. Może dla niektórych łatwiej. Problem pojawia się wtedy, gdy to tacy właśnie mężczyźni stają się jedynymi bohaterami artykułu o biseksualności. Więcej z tego szkody niż pożytku.

       

      PS. Dodam tylko, że w artykule pojawiają się takie jeszcze kwiatki:

      1. Że PROBLEM biseksualności dotyczy i kobiet, i mężczyzn. (to od autorki artykułu) BISEKSUALNOŚĆ TO NIE PROBLEM!
      2. Że kobiety wiążą się z mężczyznami biseksami, bo ci czasami bywają ZNIEWIEŚCIALI: nie marudzą na zakupach, doradzą, wysłuchają. (to od niesławej pani psychoterapeutki) WTF?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      l.szulc
      Czas publikacji:
      czwartek, 05 grudnia 2013 18:59
  • piątek, 22 listopada 2013
    • GAY SEKS | Kim jest bottom i co z tego wynika?

       

      O tym, że podział na topów i bottomów jest konserwatywny świadczy już samo nazewnictwo. Top, bo na górze, a bottom, bo na dole; jak gdyby wszyscy uprawiali seks tylko w pozycji na misjonarza-pedała. Albo inna wersja: aktywny i pasywny; jak gdyby ten penetrujący był zawsze energiczny, a ten penetrowany leżał tylko jak kłoda. 

      Sprawa jest w ogóle bardziej skomplikowana, bo są przecież jeszcze pedały uniwersalne: raz topy raz bottomy (czasami w obu rolach nawet na tej samej randce!) i tacy, którzy wprawdzie lubią zmieniać role w seksie, ale niekoniecznie tak często, jak ci uniwersalni. Gayromeo określa ich „bardziej aktywnymi” i „bardziej pasywnymi”, a Fellow „chętniej aktywnymi” i „chętniej pasywnymi”. Mamy zatem spektrum przynajmniej pięciu najpopularniejszych ról w seksie gejowskim. Piszę, że przynajmniej, bo bywa i więcej. Na przykład w aplikacji Recon, dla chłopaków z fetyszystyczną fantazją, opcji jest jedenaście! Od 100% aktywny do 100% pasywny, z możliwością rozróżnienia co 10%. Można więc być nie tylko „chętniej pasywnym”, ale również pasywnym na 70 lub 80 procent! Nie wspominając nawet o różnych wartościach procentowych w różnych okresach życia. 

      Różnorodność jest, a podział wszystkich chłopaków na aktywów, pasywów i versatile to uproszczenie. Ciekawe jednak, że istnieją pewne tendencje dotyczące tego, kto statystycznie częściej bywa topem, a kto bottomem. Z tendencjami tak to zwykle bywa, że nie zgadzają się dla każdego. Mimo to, wskazują nam pewne intrygujące powtarzalności. Kto zatem statystycznie częściej bywa topem, a kto bottomem? Z internetowych badań, niereprezentatywnych, ale za to dość obszernych, wynikają następujące wnioski:

       

      Źródło: http://www.studiomoh.com/fun/census/results.php


      Krótko podsumowując:

      • Młodsi chłopcy statystycznie częściej bywają bottomami.
      • Po 36 roku życia, z roku na rok jest coraz większe prawdopodobieństwo, że chłop to top, ale tylko do sześćdziesiątki. Po sześćdziesiątce statystycznie więcej jest bottomów.
      • Mężczyźni o wzroście mniejszym niż 177cm lub większym niż 193cm statystycznie częściej bywają bottomami.
      • Mężczyźni o wadze mniejszej niż 81kg lub większej niż 127kg też statystycznie częściej bywają bottomami.

       

      Never gonna bottom?

      Skąd takie tendencje? Jeśli chodzi o wiek, to być może ma to coś wspólnego z pederastią z czasów antycznych, kiedy starsi mężczyźni wchodzili w relacje (nie tylko) seksualne z młodszymi mężczyznami jako ich nauczyciele, życiowi mentorzy. To tłumaczyłoby poniekąd tendencję: im starszy, tym bardziej prawdopodobne, że top. Ale tylko do sześćdziesiątki! No właśnie, dlaczego tylko do sześćdziesiątki? Bo po sześćdziesiące, to już jest za stary! Starego pierdziela (starszy niż 60 lat) można co najwyżej przelecieć, jeśli się człowiek w ogóle zdecyduje go dotknąć. Podobnie zresztą z kościotrupem (chudszy niż 81kg) i tłuściochem (grubszy niż 127kg), jak również z karłem (niższy niż 177cm) i wysokim jak brzoza, a głupim jak koza (wyższym niż 193cm). Wniosek z tego taki, że bottomami statycznie częściej bywają osobnicy z kategori „ZA”: za młodzi, za starszy, za chudzi, za grubi, za niscy lub za wysocy. Bottomy to statystycznie częściej ci, których ciała przyszło nam w naszych czasach i kulturze postrzegać jako ciała mające czegoś zbyt mało albo zbyt dużo. Topy mają ciała normalne, zbalansowane i w ogóle są fajni. A bottomy w ogóle nie są fajni. Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości, co do słuszności tej tezy, polecam uzasadnienie muzyczne:

       



      Ale dlaczego właśnie bottom, a nie top bywa postrzegany jako ten gorszy? Przypadek? Wkurwiony pedał nie wierzy w przypadki. Wkurwiony pedał wierzy w ideologię! Podział na fajnych topów i niefajnych bottomów sprowadza się oczywiście do płci (GENDER, GŁUPCZE!) Nawet w piosence pojawia się określenie „asspussy”, czyli takie oko saurona, które w rzeczywistości robi za cytrynkę. Top pozostaje mężczyzną, czyli gatunkiem z natury (społecznej) wyższym, bo penetruje. Nie ważne kogo i gdzie, ważne że wkłada! Bottomowi natomiast wkłada się w oko saurona. Jak kobiecie w cytrynkę. Bottom to po prostu słaba i pasywna kobitka, w którą trzeba wtrysnąć sok z gumi jąder, żeby się nieco ocknęła i nie przesoliła zupy. Pewnie, że przesadzam, ale sami powiedzcie, czy gdzieś tam z tyłu głowy nie siedzą nam właśnie takie genderowe uproszczenia? Rozsiadły się bezczelnie i się rządzą, że jak za gruby albo za niski, to będzie bottom. A jak ten za gruby albo za niski chce być topem, to krzyż na drogę! Ot, taki FASCISM OF MEANING, jakby to Riki Wilchins określił_a.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „GAY SEKS | Kim jest bottom i co z tego wynika?”
      Tagi:
      Autor(ka):
      l.szulc
      Czas publikacji:
      piątek, 22 listopada 2013 11:04
  • środa, 13 listopada 2013
  • niedziela, 03 listopada 2013
    • EXCLUSIV: Wywiad z Demonem Homoseksualizmu

       

      Niespełna tydzień temu Fronda.pl ujawniła działania Demona Homoseksualizmu. Demon opętał 22-letniego chłopaka z Oklahomy, kazał mu zdemolować dom i ugotować Biblię. Poza tym, Demon „dotykał” chłopaka i namawiał go do zakupu narkotyków. Wkurwionemu Pedałowi udało się dotrzeć do Demona i namówić go na krótki wywiad.

      Wkurwiony Pedał: Drogi Demonie, dziękuję bardzo, że przyjąłeś moje zaproszenie. Mógłbyś opowiedzieć nam, co naprawdę wydarzyło się w Oklahoma City?

      Demon Homoseksualizmu: Oczywiście. Zaczęło się jak zwykle. Młody satanista przywoływał mnie już od kilku miesięcy. Zwykle reaguję szybciej, ale tym razem zignorowałem wezwania. To wszystko wyglądało na mało poważne: okna zasłonięte kartonami, naprędce namalowany pentagram i świeczki z IKEI. Poza tym, byłem trochę zapracowany, bo to przecież okres przedświąteczny (Haloween). Kiedy obskoczyłem już wszystkie seminaria duchowne i mogłem trochę oddetchnąć, miałem chwilę żeby dokładniej przyjrzeć się temu młodemu chłopakowi. Daleko mu było do satanistycznego profesjonalizmu, ale wydawał mi się bardzo oddany. Postanowiłem go nawiedzić.

      WP: Czy na Twoją decyzję wpłynął fakt, że był to wyjątkowo przystojny młodzieniec?

      DH: (śmiech) Żartujesz? To jakieś wielkie nieporozumienie. Głównie wywołane przez Frondę, która napisała, że jestem demonem „homoseksualnym”. Typowa dziennikarska nierzetelność. Demony nie posiadają orientacji seksualnej. Fakt, mamy swoje libido i swoje pożądania, ale są one całkowicie niezależne od płci, której również nie posiadamy. Co innego zakres naszej działalności. Każdy demon odpowiada za różne światowe plagi, np. za feminizm, ideologię gender, itd. Ja zajmuję się homoseksualizacją społczeństw Ameryki Północnej i Środkowej. Do swojej pracy podchodzę bardzo profesjonalnie, dlatego rozgraniczam życie zawodowe od życia prywatnego. Nie pozwalam ponosić się żądzom dlatego kategorycznie zaprzeczam jakobym dotykał tego młodego, bądź co bądź przystojengo, chłopaka.

      WP: Za to wyzwalasz żądze (HOMOSEKSUALNE!) wśród innych!

      DH: Tak, to moja praca. Zajmuję się przekierowywaniem pożądania seksualnego z hetero- na homoseksualne. Moja norma to zwykle około 100 mężczyzn i 100 kobiet rocznie. Zależy nam na tym, aby zredukować liczbę tradycyjnych rodzin. Liczymy, że dzięki temu zmniejszy się populacja na świecie, co w ostateczności pozwoli nam przyspieszyć apokalipsę zaplanowaną przez Boga. Przynajmniej o kilkaset lat. Poza tym, homoseksualizm prowadzi do załamania nerwowego, depresji a w ostateczności do myśli samobójczych. W efekcie, liczba populacji zmniejsza się nie tylko w przyszłości, ale również w teraźniejszości.

      WP: Nie dokońca się z Tobą zgadzam. Niektóre osoby homoseksualne również posiadają dzieci, np. z poprzednich związków, zapłodnień in vitro albo chociażby z adopcji. Załamania nerwowe i depresje rzeczywiście zdarzają się częściej wśród osób homoseksualnych, przez brak akceptacji ze strony najbliższych i społeczeństwa, ale i te trendy ulegają zmianie.

      DH: To prawda. Niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego. Anioły również często krzyżują nasze plany. Dlatego pracujemy nad innymi rozwiązaniami, takimi jak np. bezpłodność albo neoliberalizm, który wyjątkowo skutecznie zmusza młodych ludzi do odłożenia decyzji o dzieciach, jeśli chcą kontynuować swoje rokujące kariery zawodowe.

      WP: Wróćmy do wydarzeń z Oklahoma City. Co poszło nie tak?

      DH: Zjawiłem się w domu tego chłopaka jeszcze na długo przed północą. Najpierw wykonałem parę standardowych trików. Dmuchnąłem kilka razy w okna, zgasiłem i zapaliłem świeczki i zacząłem buczeć coś pod nosem. Amatorzy satanizmu uwielbiają taki nastrój. Kiedy ten chłopiec był już całkowicie podekscytowany, zacząłem pokazywać mu zdjęcia nagich kobiet. W tym samym momencie poddałem go terapii wstrząsami elektrycznymi. Chciałem, aby nagie ciała kobiet kojarzyły mu się z bólem. Niestety, okazało się że ów satanista jest również amatorem sadomasochizmu. Zwykle sprawdzam takie rzeczy, ale tym razem tego nie zrobiłem, ze względu na haloweenowe przepracowanie. Wstrząsy elektryczne podnieciły go do tego stopnia, że z rozkoszy zaczął krzyczeć wniebogłosy! Strzasznie mnie to poirytowało. W końcu moim celem było sprowadzenie na niego homoseksualizmu i depresji a nie heteroseksualnej ekstazy. Żeby choć trochę uprzykrzyć mu życie, zadzwoniłem po policję.

      WP: Rozumiem. Na zakończenie chciałbym Cię również zapytać o słynne „gotowanie Biblii”. Zwykle słyszymy o paleniu lub deptaniu świętych ksiąg. Skąd pomysł na biblijne kulinaria?

      DH: To kolejny przykład na sensacyjność mediów. To prawda, że na wstępie poprosiłem tego młodzieńca o ugotowanie Biblii, ale nie ma to żadnego związku z opętaniem lub konwersją homoseksualną. Ja po prostu lubię Biblię. Najbardziej smakuje mi właśnie gotowana. Lekko doprawiona majerankiem, pietruszką i z odrobiną vegety. Często dorzucam też wcześniej podsmażoną cebulkę i dwa liście laurowe. Lekko zagęszczam mąką i gotuje około 40 minut. Niebo w gębie! Myślałem, że z tym chłopcem wszystko pójdzie jak po maśle, a na koniec razem zjemy sobie troszkę zupki. Niestety, tym razem z obiadu wyszły nici.

      WP: Dziękuję bardzo za wywiad i życzę wielu udanych konwersji homoseksualnych. W końcu dla nas, już opętanych, Twój sukces, to nasza rozkosz!

      DH: Dziękuję.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „EXCLUSIV: Wywiad z Demonem Homoseksualizmu”
      Tagi:
      Autor(ka):
      l.szulc
      Czas publikacji:
      niedziela, 03 listopada 2013 10:28
  • czwartek, 26 września 2013
  • środa, 11 września 2013
    • Związki otwarte kontra związki zamknięte

       

      Jaki jest największy błąd, który może popełnić pedalska para? Otworzyć swój związek! Tak przynajmniej twierdzą autorzy poradnika „Popularne błędy par gejowskich”. Zagrożenia? „Zakochanie się w kochanku, większa chemia z kochankiem, niż z własnym partnerem albo ewentualność, że cała wasza relacja po prostu wyschnie”. Ale, UWAGA!, jest dla nas, kochliwych ciot, nadzieja: trójkąty mogą ewentualnie wchodzić w grę. Co na to Wkurwiony Pedał?

      1. Zakochać można się bez uprawiania seksu
      2. Jakby miało nie być chemii między mną a kochankiem, to po co mi kochanek?
      3. Relacja zawsze może wyschnąć, z różnych powodów

       

       

       

       

      Związki tradycyjnie budowane są na wyłączności seksualnej, która wynika z poczucia własności drugiej osoby. Za zdradę uznajemy zwykle przespanie się z kimś spoza związku bez wiedzy partnera. A pocałunek? W policzek, nie zdrada. W usta, zależy jak: niewinnie na przywitanie, nie zdrada; z języczkiem i namiętnie, zdrada. A wspólny wyjazd na wakacje to zdrada czy nie zdrada? Wspólna całonocna impreza to zdrada czy nie zdrada? Spędzanie co drugiego wieczoru ze sobą to zdrada czy nie zdrada?

       

      Problem w tym, że wszystko sprowadzamy do seksu. Pewnie, że seks jest ważny. W związku, zwłaszcza na początku. Ale związek to nie tylko seks. W poradniku piszą, żeby nie wymigiwać się „otwartym związkiem” i nie recyklingować CZEGOŚ, czego już nie zamierzamy UŻYWAĆ. I wyjdzie teraz, że wkurwiony pedał jest staroświecki, bo uważam, że partner to coś więcej niż RZECZ, którą się UŻYWA seksualnie. Ja w związku cenię sobie przede wszystkim to, że gdy czuję się zjebanie, to mam w moim partnerze wsparcie, że gdy przydarzy mi się zajebistość, to mogę się z nim nią podzielić; że mogę z nim pogadać na większym luzie niż z innymi; że w podstawowych sprawach myślimy podobnie i możemy się skupić na ważniejszych dyskusjach; że lubimy całkiem sporo tych samych rzeczy; że on pokazuje mi to, czego jeszcze nigdy nie widziałem; uczy mnie tego, czego nie znałem; że tęsknię, gdy wyjeżdzam i szaleję, gdy przyjeżdżam. Zapomniałem o czymś? Na pewno nie o seksie.

       

      Kolejna sprawa to potrzeba szczerości, otwartej rozmowy o naszych pragnieniach seksualnych. Takiej rozmowy nie da się zacząć, gdy automatycznie zakładamy, że przespanie się z kimś innym jest ZAWSZE ZŁE. Bliskość z jednym, nawet najzajebistszym ciałem ever, może się znudzić. Nasze pragnienia seksualne mogą się w ciągu lat zmienić. I to w innym kierunku, niż pragnienia naszego partnera. Skrywanie tych pragnień jest zwykle bardziej destrukcyjne dla związku, niż ich praktykowanie. Nie na wszystko trzeba się od razu godzić. Można podyskutować. Ustalić pewne reguły. Zobaczyć jak to działa. A potem porozmawiać jak było. Nie jak było z innym lub innymi w łóżku, ale jak nam było z tą sytuacją, co czuliśmy. I nie zawsze będziemy czuć się z tym dobrze. Może pojawić się zazdrość i fascynacja kimś innym. Ale jeśli wtedy dalej chcemy być ze sobą, to czy nie jest to właśnie wtedy zajebisty związek? Bo naszym celem nie jest przywiązanie partnera łańcuchem do budy, a jak się zerwie to ZDRADA I KONIEC!, tylko wspólne bycie ze sobą. Najlepsze bycie ze sobą, jakie potrafimy sobie razem stworzyć. Partner to nie rzecz do używania albo pies do trzymania na łańcuchu. Obaj jesteśmy wolnymi elektronami, które postanowiły bujać się wokół tego samego jądra. A jak od czasu do czasu inny elektron, albo elektrony, pobujają się ze mną albo z nim, to na jądrze nie zrobi to większego wrażenia.

       

      Tylko nie zrozumcie mnie źle. Nie uważam, że wszyscy powinni tworzyć otwarte związki. Jeden koleś, z którym się ostatnio przespałem, powiedział mi, że gdyby miał otwarty związek, to może dalej byłby ze swoim ośmioletnim partnerem. Może. Może nie. Nie wiem. Potrafię sobie wyobrazić, że dwójce ludzi jest ze sobą dobrze, nawet na dłuższą metę, gdy mają na siebie wyłączność seksualną. Ale potrafię sobie również wyobrazić, że dwójce, a nawet większej liczbie ludzi, jest ze sobą dobrze, nawet na dłuższą metę, gdy nie mają na siebie wyłączności seksualnej. Szkoda tylko, że autorzy wspomnianego poradnika mają węższą wyobraźnię ode mnie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (9) Pokaż komentarze do wpisu „Związki otwarte kontra związki zamknięte”
      Tagi:
      Autor(ka):
      l.szulc
      Czas publikacji:
      środa, 11 września 2013 22:30
  • wtorek, 03 września 2013
  • wtorek, 13 sierpnia 2013
    • Polacy wciąż powściągliwi wobec heteroseksualizmu

       

      Według najnowszych badań przeprowadzonych przez Instytut Badań Opinii Prywatnej Wkurwionego Pedała, Polacy wciąż są podzieleni wobec praw dla osób heteroseksualnych.

       

      •  Tylko 39% respondentów uważa, że heteroseksualizm jest rzeczą normalną. Jedna piąta Polaków (20%) jest zdania, że choć wprawdzie heteroseksualizm nie jest normalny, to należy go tolerować, a kolejna jedna piąta (20%), że heteroseksualizm nie jest normalny i nie wolno go tolerować. Według jednej czwartej ankietowanych (25%) państwo powinno zwalczać heteroseksualistów.

       

       


      •  Znacząca część Polaków nie wyraża zgody na legalizację związków małżeńskich między dwoma osobami różnej płci (38%) czy adopcji dzieci przez takie związki (40%). Wielu respondentów (42%) uważa również, że pary osób różnej płci nie powinny mieć prawa do publicznego pokazywania swojego sposobu życia.


      • Tylko według niewielkiej większości Polaków, heteroseksualni małżonkowie powinni mieć prawo do pochowania zmarłego małżonka lub małżonki (59%) czy uzyskania informacji o jego/jej stanie zdrowia i podejmowania decyzji związanych z leczeniem (57%). Mniej niż połowa ankietowanych sądzi, że heteroseksualni małżonkowie powinni mieć prawo do objęcia małżonka/małżonki ubezpieczeniem zdrowotnym (47%), dziedziczenia po zmarłym małżonku/małżonce (49%), występowania o rentę rodzinną po zmarłym małżonku/małżonce (46%) lub wspólnego opodatkowania z małżonkiem/małżonką (47%).

       


      • Połowa badanych nie miałaby również nic przeciwko temu, żeby osoby heteroseksualne pracowały w tej samej firmie, co ankietowani (52%) lub były bezpośrednimi współpracownikami (53%) czy przełożonymi (49%) ankietowanych.

       

      Badania przeprowadzone zostały na przełomie lipca i sierpnia 2013 roku za pośrednictwem serwisu SurveyMonkey. Internetową ankietę wypełniło 142 respondentów.


      Zachęcamy również do zapoznania się z sondą uliczną na temat możliwości adopcji dzieci przez osoby heteroseksualne

       

      Źródło: YouTube

  • poniedziałek, 05 sierpnia 2013
    • Czy pary hetero powinny mieć prawo uprawiać stosunki seksualne?

      czyli GŁOSOWANIE NAD HETERO!

       

      Niedawno Gowin w swojej słynnej ankiecie zadał podchwytliwe pytnie o jednopłciowe „związki partnerskie”. W lutym tego roku CBOS opublikował raport z innych badań na temat „stosunku do praw gejów i lebijek oraz związków partnerskich”. Wyniki badań CBOS-u są przerażające. Tylko 12 procent ankietowanych uważa, że homoseksualność jest „rzeczą” normalną. 57 procent uważa, że jesteśmy nienormalni, ale łaskawie stwierdza, że trzeba naszą nienormalność tolerować. Natomiast 26 procent ankietowanych nie jest już taka łaskawa i uważa, że homoseksualności nie należy tolerować. Ciekawe, co to miałoby oznaczać w praktyce. Przymusowe leczenie wstrząsami elektromagnetycznymi? Więzienie? Wywóz? A może obóz koncentracyjny?


      Kolejne dane: 68 procent ankietowanych uważa, że nie powinniśmy mieć prawa do zawierania związków partnerskich, 87 procent, że nie powinniśmy móc adoptować dzieci, a 63 procent, że mamy się publicznie z naszą homoseksualnością nie obnosić. I znów chciałbym wiedzieć, co przez to „obnoszenie się” nasi drodzy ankietowani mają na myśli. Że się mam nie całować z moim chłopcem na ulicy? Że, jak go złapię za rękę w kinie to mandat? A może mam się w ogóle nie ubierać jak pedał? Nie poruszać się jak pedał? Może mam w ogóle z domu nie wychodzić?


      Ale i tak najlepszego pytania w tym roku (na szczęście) zabrakło. W badaniach z 2008 roku na temat „praw gejów i lesbijek” CBOS zapytał Polaków, czy „pary gejów i lebijek powinny mieć prawo uprawiać stosunki seksualne”. 37 procent ankietowanych uważa, że nie powinniśmy mieć prawa do rżnięcia się z kim chcemy, a 26 procent ankietowanych, że „trudno powiedzieć”: może lodziki i minetki by nam jeszcze uszły na sucho, ale penetracja to już chyba troszeczkę za wiele... Mandacik!


      Ale nie tylko same wyniki badań mnie wkurwiają. Najbardziej wkurwia mnie sama idea tych badań. Wkurwia mnie, że ktoś rości sobie prawo do decydowania o moim życiu, o moich związkach i moich penetracjach. Teleturniej sobie kurwa urządzili. Pytanie za sto punktów: Czy Wkurwiony Pedał ma prawo odwiedzić swojego partnera w szpitalu? Kto jest za? Kto przeciw? Komu trudno powiedzieć? Gówno mnie obchodzi wasze zdanie! Skąd wam się ubzdurało, że macie prawo decydować o moim życiu? Że macie prawo publicznie wyrażać swój stosunek do mnie? Może to ja powinienem mieć prawo do wyrażania mojego stosunku do was? Czemu nie? A więc mój stosunek do was jest stosunkiem wysoce seksualnym, bo najchętniej bym was wszystkich wyjebał! Wyjebał bym wasze głosowania i teleturnieje, żebyście nie mieli wątpliwości, że moje życie, jest moim życiem, i nic wam do niego!


      Ale skoro można głosować nad naszymi życiami, to dlaczego nie nad waszymi? Czy pary osób hetero powinny mieć prawo uprawiać stosunki seksualne? Czy małżonkowie powinni mieć prawo do wspólnego rozliczania się z podatku albo odwiedzania małżonka/małżonki w szpitalu? Czy państwo powinno zwalczać czy ochraniać heteroseksualistów?

      Głosujemy!

      Ankieta Wkurwionego Pedała dostępna jest na:

      www.surveymonkey.com/s/LNHNQ6F

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      l.szulc
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 05 sierpnia 2013 15:07